Fabuła

Southampton, The New Forest
Okres wakacyjny.
Anglia, rok 2015.

***
         Znużony wpatrujesz się w szybę samochodu, identyfikując przemijające obiekty. Jedziesz tu sam bądź z rodzeństwem, w zależności ilu jest was w domu i kogo dokładnie chcą pozbyć się opiekunowie. Jesteś wściekły, ponieważ celem podróży jest nic innego jak zakichany obóz przetrwania. Tak właśnie, obóz przetrwania! W dodatku nie będzie to zwykła impreza tego typu. Jedziesz na obóz ze specjalnym programem przeznaczonym dla młodzieży z problemami. Kiedy ty nie masz żadnego problemu, lubisz się bawić i to rodzice wszędzie widzą kłopot. Cholerna dzicz. Jakbyś nie miał nic lepszego do roboty, tylko uganiać się za fantem skrytym głęboko w lesie. Przed oczami staje ci obraz walki z przyrodą, wizualizujesz najczarniejsze scenariusze. Zero zasięgu, brak kontaktu ze światem. Chcesz wyskoczyć z pędzącego wozu, jednak wolisz pożyć jeszcze trochę i ostatecznie wzdychasz niczym męczennik. Czym zasłużyłem na tę karę, pytasz siebie. Odpowiada ci jedynie echo własnych myśli, co tylko potęguje frustrację związaną z wyjazdem, na który w ogóle nie masz ochoty. Bo kto chciałby dobrowolnie oddać się w opiekę jakichś przewrażliwionych ludzi? Opiekunowie, tak się ich nazywa? Ha, przecież nie potrzebujesz nadzoru, sam najlepiej wiesz jak o siebie zadbać, to im się wydaje że wiedzą, co jest dla ciebie najlepsze. Uśmiechasz się pod nosem ze świadomością tego, jak bardzo się mylą. 
         Droga mija ci zaskakująco szybko przepełniona myślami. Nagle z zamyślenia wyrywa cię silne szarpnięcie - to koła zjechały z aslaltu na ubitą ziemię, gdzie okresowe deszcze i ciężar samochodów wybiły głębokie dziury. Trakt jest koszmarnie nierówny, miota tobą na siedzeniu. Żałujesz teraz, że nie zapiąłeś pasów i szybko nadrabiasz w obliczu sytuacji. Po godzinie wleczenia się koła za kołem dostrzegasz cel swojej podróży. Na końcu drogi rysuje się prowizoryczna brama, a u jej szczytu napis głosi "SURVIVAL CAMP". Auto zatrzymuje się na pobliskim parkingu, wysiadasz więc. Widzisz wokół jeszcze paru takich jak ty, zgorszonych i nie mający dobrych min, zmuszonych do przyjazdu tutaj przez siłę wyższą, jaką są rodzice, ciotka etc. Mina ci rzednie, bystrym okiem przyuważasz bowiem kolejkę do wejścia. Pogoniony przez kierowcę wymujesz swoją torbę z bagażnika i ustawiasz się jako ostatni. Ostatni też raz spoglądasz w stronę auta - machają ci zza szyb, po czym odjeżdżają i po chwili znikają z pola widzenia. Nareszcie przychodzi twoja kolej, podajesz swoje dane. Opiekun stojący przy bramie odbiera ci telefon komórkowy i inne środki umożliwiające nawiązywanie połączeń z cywilizacją. Z góry stawiasz oczekiwania, lecz nie wiesz, że tutaj wszyscy będą je mieć w głębokim poważaniu. Nie będziesz pępkiem świata, o nie kochaniutki, zapomnij o tym.
Czeka cię szkoła życia, jakiej nigdy jeszcze nie doświadczyłeś...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz