bądź biegunem mojego pomylonego serca
bądź wodą tlenu dla spalonych płuc
Gustave, 19, mężczyzna, z pochodzenia Francuz, z zamiłowania kosmopolityczny buc
Ja to w sumie miły bywam, wie pan? Ja to się nie potrafię jakoś tak obrażać, jak wy sobie myślicie, że ja siedzę i rozmyślam nad jakimiś rewanżami, zemstami albo jakimiś takimi sprawami, to przecież jest absurd i to jest śmieszne. Ja w wolnym czasie mam o wiele głupsze rzeczy do zrobienia – na przykład planuję nowy tatuaż albo czytam wiersze poetów wyklętych i mi to wcale nie przeszkadza, co o mnie tam mówią.
Ja wiem jak wyglądam. Jakby mnie siłą z meliny wyciągali albo nawet gorzej. Ale to jest taki imydż, inspiracja tym całym śmiesznym buntem, pan rozumie. Wszyscy się tak buntują, a ja sobie myślę, że też tak mogę, nie? Pan się śmieje, ale to naprawdę działa w ten sposób, oni tak wszyscy myślą, że ja w wolnym czasie okradam sklepy z gum i żuję zioło w skejtparku.
O sobie? Nie mówiłem tak dużo o sobie ostatnio, ale, pan widzi, ja na przykład jestem dość uzdolniony językowo, dajmy na to: znam francuski, angielski, niemiecki, hiszpański i portugalski, kiedyś uczyłem się japońskiego, ot tak, bo nagle mi się wymyśliło, że to fajny język. Mój ojciec był rodowitym, pruderyjnym i nieziemsko chamskim inteligentem Francuzem, a matka była z Anglii i pisała poradniki dla kobiet z dziećmi w trudnym wieku. Ironique, non? Verdad.
Powiem panu, że ja w ogóle to całkiem mądry jestem, ja się nie chwalę, tylko mówię jak jest. To mi ludzie mówią czasami – ty to jesteś mądry chłopak, czemu na studia nie poszedłeś? Ja im mówię na to, że nie miałem czasu.
Jeśli o miłość chodzi, to ja nie jestem zbyt wybredny – ludzie na przykład robią tak, że dla faceta koniecznie musi być kobieta albo odwrotnie, dla kobiety koniecznie musi być wódka, a potem jest dopiero facet. I pan wie pewnie, co z tego wynika, bo pan na takiego wygląda, co już niejedną wódkę wypił z niejedną kobietą. A mi to jest wszystko jedno – jak ktoś siedzi ze mną w nocy na balkonie i ze mną pije jakieś tanie wino albo mi czyta na głos, to ja nawet potrafię być niezdarnie romantyczny. Bo mi taki romantyzm nie wychodzi, ja nie jestem Goethe, nie piszę wierszy o mrówkach i żaden ze mnie francuski symbolista. Ale powiem panu, że jak ktoś wie, co to jest Rimbaud, to ja nie omieszkam mu kupić tanich czekoladek. Nie wiem, czy pan kiedyś pił tanie wino i jadł tanie słodycze z kimś, kogo pan kocha, bo jeśli nie, to pan w życiu nikogo nie kochał i pan musi mieć dziurę w sercu, au moins.
Widzę, że panu trochę niedobrze, że tak mówię bez pardonu i że mi to tak łatwo przychodzi, ale proszę się nie obrażać na mnie – ze mną to trzeba umieć żyć, ze mną bywa różnie, ale beze mnie zazwyczaj gorzej.
Aha, dlaczego tu jestem, bo to jest w ogóle kretynizm i kpina, ale tak szczerze, to ja zadam panu pytanie, ale proszę tylko szczerze, zgoda? Nasikał pan kiedyś do basenu?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz